Amelik
Nasza kochana Misiunia
<< Luty 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829
O mnie
amelik2007
Salisbury
Karolina 25 lat. Mamusia kochanej Ameliczki, ktora jest naszym promyczkiem gwiazdeczka i sloneczkiem. Po prostu calym swiatem.
Zobacz mój profil
 




Wydarzenia z zycia Amelika i nie tylko
2008-08-28 To juz koniec???? wcale nie hihi
    Ostatnia noteczka na tym blogu. echh  jakos tak nutka nostalgii sie w serce wkradla. Caly rok tu spedzony. Ale niestety miejsca zabraklo i trzeba sie przeniesc. Zegralam wszystko na plyte, ale szkoda mi go kasowac. Kawal zycia Amelki jest tu zapisany. Takze zapraszam teraz na nowy adres: www.amelik2007cd.blog.interia.pl, a tam dalsze nasze przygody. Buziaczki
2008-08-26 PIERWSZY DZIEN W ZLOBKU
    Dzisiaj z Amelka mialysmy pierwszy dzien  w zlobku. Sesje przygotowawcza, na ktorej moge siedziec. W piatek mamy druga, na ktorej mam chwile siedziec a potem sobie pojsc. Jednak moja dzielna Pereleczka pokazala, ze wcale nie jest siusiu majtkiem i bardzo sie cieszy, ze moze byc z innymi dziecmi. Wspaniale sie bawila, tylko samolubek z niej maly rosnie i staala sie zabierac innym zabawki. Po godzinie Pani poprosila mnie, zebym juz sobie poszla, bo Amelka swietnie sie bawi i nie ma potrzeby, zebym tu siedziala. W razie czego maja moj numer i dali mi ich. Bylam tak zestresowana, ze nawet bym sie nie spodziewala. Powaznie. Ledwo dojechalam do domu i cos zjadlam, a juz dzwonilam co tam z nia. Okazalo sie, ze nawet lezki nie uronila i swietnie sie bawi, tanczy i kreci pupcia.
    Przyprowadzilam ja o 9 rano. Pobawila se troszke w srodku i panie zabraly wszystkie dzieci na podworko. Jezdzily samochodzikami. Amelia nie bardzo wiedziala jak (samochody ala Flinston, gdzie trzeba sie nozkami odpychac) ale moj maly zuch juz prawie zalapal. O 10tej wziely wszystkie dzieci do srodka i posadzily je na krzeselkach przy dzieciecym stoliku). Amelka nie siedziala jeszcze nigdy na takim, myslalm, ze jest jeszcze za mala. Jak ostatnio bylismy w Polsce i chcialam jej kupic, to nie mogla spokojnie usiedziec na tym  krzeselku, tylko kombinowala jak kon pod gore. A dzisiaj pani ja przysunela do stoliczka, inne dzieci zaczely bebnic o stol, wiec Amela razem z nimi, baaaardzo jej sie podobalo. Pani przyniosla przekaske. I zonk..... dla mnie straszny. Kubki niekapki, uuuuuuu ona ciagle na butli, bo cos sie nie mogla przekonac do tych niekapkow Kupilam wszystkie rodzaje i inic. Cos probowala, ale ciezko jej szlo, a jak sie zachlysnela to juz pozniej nie chciala wcale. Pytam sie czy to mleko krowie, a one do mnie zadowolone, ze pewnie jasne, a ja do nich, ze Amelka jeszcze nie pije krowiego tylko modyfikowane, wiec przyniosla jej wody i postawila talerzyk z krakersami. Jak Amela nie ma apetytu, to trzeba ja karmic, a one zadowolone. Nic sie nie odezwalam, bo pomyslalam, ze Amelia ma sie tu uczyc, bedzie jeden dzien w tygodniu tylko, wiec z glodu nie umrze,  a obiadem podobno karmia. Potem powiedzialy, ze moge sobie juz isc. Wiec poszlam. O 11.30 po nia wrocilam. Przybiegla jak ja zawolalam, dala buzi, ale oczy to juz jej sie ze zmeczenia wywracaly.
    Wrocilysmy do domu i pomyslalam sobie koniec tego dobrego. Za duza baba, zeby z butli ciagnac. Dalam jej niekapka i wyobrazcie sobie....... Tak sie napatrzyla jak inne dzieci pija, ze chwila moment..... i pila sama. Caly kubek mleczka wypila. Bylam z niej dumna jak nie wiem co. Skakalam i bilam jej brawo. Ona tez sobie bila.
    Takze odpukac w niemalowane, moja decyzja byla sluszna. Dobra zabawa, a przy okazji nauka czegos nowego. No i ja w poniedzialki bede mogla sie wyyyyspac i ogarnac dom. Koncze, bo pewnie zaraz sie obudzi,a  aj jeszcze musze sie mascia wsmarowac, bo mnie przeciag zlapal. i nie moge w ogole skrecac glowa w prawo. Bol jak nie wiem, ale damy rade.
Ach no i jeszcze miejsce mi sie na blogu konczy, ktos pisal, ze zapisuje starego bloga na plyte. Jak to zrobic???? albo moze jak powiekszyc miejsce???? Bo ja nie wiem, myslalam, ze drukowac bede, ale nie wyobrazam sobie ile to tuszu by poszlo. No nic moze Wy cos wymyslicie. Buzka
2008-08-22 Dzis sa urodziny mojej MAMY
    Dzisiaj urodziny mojej mamy. Wszystkiego najlepszego mamusiu, duzo zdrowka , szczescia i wszystkiego czego chcesz. No i oczywiscie ton calusow od wszystkich a zwlaszcza od Amelisi. 

Amelka z babcia

    A tak poza tym. ... Dlugo mnie nie bylo, najpierw bylismy w Polsce, a potem jak wrocilismy, to mi wszystko na glowe sie zwalilo. Jakos zabraklo mi weny tworczej. Okazalo sie, ze nasza agencja chce z nami kontrakt na mieszkanie na nastepne 6 miesiecy podpisac. Z reguly wszystkie agencje podpisuja tylko na 6 a potem kontrakt leci i w kazdym momencie mozna dac miesiac wypowiedzenia i czesc. A jakbysmy znowu podpisali na kolejne 6 miesiecy to bysmy tu na zime utkneli, a jak pewnie pisalam wczesniej tu nie ma kaloryferow. Nie mozliwe w zimie wytrzymac bez nich. A jak policzylismy ile nas bedzie kosztowac kupienie grzejnikow i dogrzewanie, to lepiej nie pisac.... Bankrucja murowana. No wiec zaczelam szukac czegos innego. Nic na rynku nie ma kompletnie, same rudery, gdzie psu nie pozwolilabym mieszkac, a co dopiero ludziom o dziecku juz nie wspominajac. Znalezlismy jeden swietny, ale sie okazalo, ze oprocz nas jeszcze jedna rodzina go chce, wiec wlasciciel mial zadecydowac. Oczywiscie byl na wakacjach, caly tdzien czekalismy, zeby sie dowiedziec, ze ..... WYBRAL NAS!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dostalismy dom i dzisiaj wreszcie moge troszke odsapnac.
    W Polsce bylo swietnie. Bylismy 4 dni w gorach w Miedzygorzu. Troche poimprezowalismy, Wreszcie bylismy razem w Skalnym Miescie w Czechach. Totalny relaks i wypoczynek. Jak wyjezdzalismy to przy predkosci 160 km/h pekla nam opona, Dzieki Bogu, ze jakos tak wybuchla, ze powietrze momentalnie zeszlo i nas nie zarzucilo. Wyjechalismy juz spoznieni od nas a to jeszcze dolozylo, i niestety ale musielismy doplacac i poplynac pozniejszym promem. Potem nawigacja nas zgubila. 200 km w Niemczech zrobilam w kolko prawie, dobrze, ze sie zorientowalam. Pojechalismy wg mapy. Musielismy wyznaczyc nowa trase, bo nie oplacalo sie wracac, na trase, ktora zawsze jezdzimy. Na mapie byla oznaczona autostrada, jednak w rzeczywistosci jej tam nie bylo. Zostawilam swoj telefon na shellu. Ach zapomnialam dodac, ze zapasowa opona byla lysa jak kolano, az jej sznurki wystawaly, wiec niemozliwoscia bylo jechac zbyt szbko. Upal dokuczal okropnie trzy razy Amelie przebieralam, bo byla mokrusienka. Wkurzylam sie i w Kassel zjechalismy, zeby znalezc warsztat i kupic nowa opone. Niestety wszystkie warsztaty jakie udalo nam sie znalezc byly zamkniete. Trafilismy do jakiegos sklepu spozywczego, gdzie wlasciciele nie mowili slowa po angielsku (byli Afganistanczykami), ale domyslili sie o co chodzi i obdzwonili wszystkie warsztaty w  miescie i udalo im sie znalezc jeden. Nawigacja nas tam doprowadzila i mielismy nowa opone. No i w rezultacie zamiast planowanych 13-14 godzin wyszlo nam 24. Ale nie ma co narzekac, przezylismy.
    W gorach bylo bosko. Amelke w nosidlo turystyczne  i calymi dniami na szlakach. Wdrapalismy sie na Igliczna, bylismy w ogrodzie Bajek, pojezdzilismy konno w Boboszowie. Amelia najpierw siedziala ze mna na koniu, ale mialam za duzego stracha, bo sie wiercila, wiec potem ze Stasiem w nosidle jezdzila. Ostatniego dnia juz po wyjezdzie z Miedzygorza, pojechalismy do Skalnego Miasta. Zwiedzilismy tylko Teplice, bo juz na to drugie zabraklo czasu. Musielismy szybko jechac do Legnicy, bo nasz znajomy obchodzil 30-te urodziny. Uwielbiam Miedzygorze. To jest moje miejsce na ziemi. Jak wygram w totka ;)) to wybuduje sobie tam dom.
    Amelia codziennie zdobywa jakies Everesty. RZadko mowi mama, tata. teraz ciagle mowi buzi buzi buzi i podchodzi, zeby ja calowac. albo cala swoja buzia rozdaje calusy. Wszedzie jej pelno, na miejscu usiedziec nie moze i ciagle cos broi. Jak ma jakas maskotke, gdzie trzeba nacisnac, zeby gralo, doskonale wie, jak i gdzie ma to zrobic. Je juz wszystko. Z tego najbardziej jestem dumna, bo to moja ciezka harowa byla. Zabkow ma 7 i chyba cos idzie, bo kupki robi po 6-7 razy dziennie, i znowu marudka z niej na potege. Pozniej wkleje jakiej zdjecia, bo sniadanko musze Ameli dac.
Pozdrawiamy wszystkich

Amis je barszczyk

Przed osrodkiem Gigant w Miedzygorzu, w ktorym mieszkalismy

Wodospad Wilczki (kiedys byl wiekszy, ale przez powodzie sie obnizyl)

Na szlaku

Na Iglicznej

Na szlaku

Poranny relaksik

Miedzygorze



Amik na koniu

Teraz juz bezpieczniej



Pyszna nektarynka

Skalne Miasto-dalam rade

Skalne Miasto

Skalne Miasto










2008-07-25
    Jutro jedziemy do Polski. Jest 23.31 a wyjezdzamy o 21. POmodlcie sie za nasza bezpieczna podroz.
    Pokoj przypomina pobojowisko wszedzie jest mnostwo rzeczy ktore musze jurto spakowac. Samolotem chyba jednak latwiej niz samochodem, bo nie ma tylu przyszykowywan. A w samochod miesci sie duzo, wiec rzeczy jest ogrom. Duuuzo na sprzedaz do komisu (hustawka, wozek, siedzenie samochodowe, troszke ciuszkow do oddania, jakies karuleze i cuda niewidy ;-))
    Strasznie boje sie promu, zawsze w eurotunelu, a dopiero drugi raz prom. Mam stracha obsesyjnego przed gleboka woda. Mam nadzieje, ze jakos przezyje. Do zobaczenia po powrocie. Caluseczki
2008-07-21
    Amelisia czeka na sniadanko, ale jeszcze za wczesnie troszke, a ja odpoczywam po nocce. No wiec sciagnela mi skarpetke i probuje zjesc mi stope ;))))
    Oficjalnie mam juz 5 tygodni urlopu, jeszcze tylko trzy godziny szkolenia w srode i w piatek ...... do Polski. huuuura huuuuuuuraaaaaaa.
    W ogole to musze napisac jaka jestem dzielna, juz od tygodnia Amelka chodzi bez czapeczki, zgroza mnie brala na poczatku, bo jednak ciagle ja nosila, ale juz jest duzia i upalow nie ma, wiec po co ja meczyc? teraz sie przyzwyczailam, ale moje poczatki byly ciezkie. Maplpka chodzi i probuje malpowac kazde slowo, ktore mowimy. W swoim jezku opowiada cale historie i pezla jak skuterek po schodach, teraz bede ja uczyla pelzac w dol.
    Znowu wpadlam w szal zakupow, wyprzedaze w Anglii to cudowna rzecz nawet 70 procent przeceny, nakupowalam jej ciuszkow jak kto glupi i zapomnialam, ze juz na wczesniejszych przecenach kupilam jej dwa pelniusienkie worki ( bo rzeczy na nia jeszcze za duze trzymam w workach) No wiec skonczylo sie na tym, ze ma 47 par spodni, bo policzylam nie wspominajac o reszcie bluz, koszulek, bodow, dupereli. Bede musiala porzednie przesortowac i co nieco sprzedac w komisie w Polsce. Nie ma to jak oddawac nawet nie noszone rzeczy, ale tyle to ja powaznie nie potrzebuje. Mam nauczke, mojej kurzej pamieci nie warto ufac.
       Bylismy wczoraj na placu zabaw z Amela, bo na dalsze wycieczki bylam za bardzo padnieta. Swietnie sie bawilismy, ale pomyslalam, ze biedne dziecko na quadzie tylko po domu jezdzi i wzielismy go ze soba. I niestety Amelka byla tak zajeta bieganiem, ze nie bylo mowy o zadnym jezdzeniu, a ze to byl nasz pierwszy od kiedy Amelka dobrze chodzi  (w sumie to drugi) spacerek bez wozka, to na koncu ja nioslam Amelke a Stasiu quada.
    Nie wiem czy juz pisalam, ale 15 sierpnia 2009 roku bierzemy w koncu ze Stachem slub koscielny (jak dotychczas mamy tylko cywilny)
Teraz w Polsce zaplacimy zadatek za sale, do ksiezulka na pogawedke i mozna rozpoczac przygotoania. Mamy juz kapele, dwoch fotografow. Brakuje jeszcze tylko kogos kto  zajmie sie kwiatami i kamierzysty. Stasiu wybral sobie gajerek fenomenalny, ale niezdradze jaki bo nie bedzie niespodzianki. Powiem tylko, ze mam nie lada problem z dobraniem sukni do tego, ale jeszcze tyle czasu, ze pewnie cos wymysle.
Czas mi uplynal i lece sniadankiem moje ostatnio bardzo zarloczne (dzieki Bogu) dziecko nakarmic. Dzieki =, ze do nas zagladacie. Pozdrowionka
2008-07-15
    Do urlopu 10 dni. Kurcze naprawde musze skonczyc z tym odliczaniem do sie ciagnac zaczyna. Amelka wsciekla sie kompletnie. Nie wszystko mozna zwalic na zeby. Bo jak jej cos nie pasuje to sie po prostu zaczyna drzec. Nie plakac tylko drzec. Wczoraj bylismy w knajpie na obiedzie i tak histeryzowala i marudzila, ze wyszlismy jak rodzina z programu super niania. Nie wiem co mam z nia zrobic. probjemy ja jakos zdyscyplinowac, ale to nie wiele pomaga, bo jak dostanie kare, posidzi troche w karcerze, to dalej to samo robi... ech. Strasznie sobie wspolczuje ;))) bo juz mi sil czasami brakuje. Wczoraj wieczorem, to w ciuchach zasnelam przed 21. Tak jak stalam. Dobrze, ze mnie Stachu obudzil, zebym sie chociaz przebrala.
    W niedziele bylismy w Lulworth w miejscu zwanym Dudrdle Door. Wyglada to jak brama ze skaly, ktora stoi czesciowo w wodzie. A przy morzu sa tez gory, wiec mozna sobie polazic. Urwalo nam sie nosidlo turystyczne. Czulam, ze bubla kupuje. Cos tam pokombinowalismy i udalo sie nia doniesc. Teraz kupilam nowe, z daszkiem i folia przeciwdeszczowa. Mam nadzieje, ze zaplace raz a dobrze, bo jak sie to tez rozwali, to mnie....... nie musze pisac co. Zwlaszcza, ze na weekend chcemy w Polsce wyskoczyc do Miedzygorza, i potrzebujemy nosidla.
Fajnie bylo polazic po gorach. Pogoda obrzydliwa, a tam jakos nie byla az tak dokuczliwa. Zrobilismy sobie grilla na plazy. Zjedlismy obiadek. Amela wsunela pol fileta z piersi z kurczaka. A wlasnie a propos tego jej apetytu. To ja nie rozumiem. Wczoraj na sniadanie zjadla tyle, ze ja bym rady nie dala, na obiad caly sloik paprykarzu dzieciecego (czytaj warzywa z ryzem i ryba), a na kolacje trzy lyzki groszku gotowanego, pol mojego filetu z rby, i pol porcji frytek (conajmniej z 10 frytek) a jeszcze w miedzyczasie pol paczki chrupek ryzowych!!!!!!!! A  czasami nie chce nawet buzi otworzyc. Zaskoczyla mnie totalnie. Do nowych slowek doszlo jescze ciocia. Fajnie to mowi, nie da sie tej fonetyki zapisac, cos ala siosia, wiadomo, ze o ciocie chodzi, bo patrzy sie zawsze na Jole, albo jak cos od niej chce.
    Tesciu przeszedl sam siebie. Wojtek przyszedl i mowi, ze odkad tam sa to tesciu ciagle cos na nie klapie. Nie wiem dokladnie co, bo Wojtek go nigdy nie slucha (naprawde), ale to tym wszystkim co dla nich zrobilam to by sie gnoj po prostu wstydzil!!!!! Nierob pieprzony !!!! powiedzialam gorzej, ale na blogu Amelki przeklinac nie bede.Mielismy go teraz do Polski zabrac, bo chcial zeby zrobic. Powiedzialam Stchowi, zeby nam nie dawal za paliwo, bo i tak tam ciezko z kasa. I nawet na prom zaplacilismy mu. A teraz figa z makiem. W ogole nie pojedzie nigdzie. A ja jakos odzaluje, ta kase za prom. Dobra koniec o tym, bo mnie znowu zaczyna nosic.
A teraz na koniec najwieksza niespodzianka:


ja w wydaniu blond


Zabkujaca mamusia


BUZI BUZI


Tam tato chodz tam!!!!!

No i to by bylo na tyle na dzisiaj. Idziemy jesc sniadanie. Buzka
2008-07-12
    Znowu mnie troszke nie bylo, ale tym razem mam dobry powod. Przyjechala w poniedzialek mama mojego kolegi-Jola. Obiecalam, koledze, ze sie nia zaopiekuje. Pomoge znalezc prace i bedzie z nami mieszkac. No wiec w poniedzialek prosto po nockach pojechalam po nia do Londynu. Wracajac do domu, 3 km zrobilismy w 2 godziny taki byl korek. W ogole sie nie poruszalismy. No i caly tydzien chodzilysmy i szukalysmy pracy dla niej. od poniedzialku zaczyna, a ja moge odsapnac, bo troszke sie stresowalam. Glupio by mi bylo, gdybym nie mogla jej pomoc.
Amelka zabkuje. Szlag mnie trafi, bo calymi dniami marudzi, w srode 9 lipca, zauwazylam nowego zeba, prawa gorna dwojka, ale chyba jeszcze ida, bo az jej musielismy gryzaka kupic. Inaczej ciagle klucze samochodowe je. Kupilam jej kolejny rodzaj dzieciecego kubeczka.  Tym razem Browna. I tfu tfu moze wreszcie zacznie pic z tych kubeczkow. Bo jak na razie probuje, wiecej wylatuje jej i wypluwa niz polyka, ale przynajmniej widac z jej strony inicjatywe. Zaczyna tez powoli mowic. Ostatnio pokazywalam Joli nasze zdjecia, ona zapytala sie mnie a kto to jest, a Amelka od razu powtrozyla, a kto to jest. Szok. Potem Wojtek kupil sobie Xboxa i przyszedl do nas i chcial, zeby mu Stachu pomogl wszystko skonfigurowac. Amelka zobaczyla pudelko i do Wojtka- "A co to jest?" Wojtek sie prawie zachlysnal. Ja powiem szczerze, ze tez.
Kupilismy jej dzisiaj nowe Adidaski, wiec jest spokoj, bo wlasnie oglada je ze wszystkich stron. Jeszcze 13 dni i do Polski. Musze przestac odliczac, bo mi sie czas bedzie dluzyl. KOncze, bo zaraz musze do pracy zmykac. Pozdrawiamy wszystkich blogowych przyjaciol.
2008-07-03
    Wlasnie zrobilam Ameli kasze manna na kakao z truskawkami i czekamy, az sie schlodzi. Mam chwilke zatem. Wczoraj u nas byl dzien malarza. Kupilismy kiedys Amelce farbki do malowania dlonmi, bo chcialam, zeby namalowala Stachowi laurke na Dzien Taty, ale w rezultacie poszlysmy do Splash'a. To miejsce w ktorym kupuje sie surowe produkty, kubki, talerzyki itp i maluje sie z dzieckiem lub samemu jak tylko fantazja prychodzi. Placi sie za kubek a sesja malowania jest juz tania. No wiec mialysmy ubaw z Amela, a kubek wyszedl tak.




Pisalam co prawda ja, ale reszta jest juz samodzielnym dzielem mojej coreczki. Tata sie bardzo ucieszyl, ale myslalysmy, ze wezmie go do pracy, ale on sie boi, ze mu ktos stlucze. I trzyma na polce. Nie wiedzialam tylko, ze trzeba czekac caly tydzien, az kubek wroci z obrobki i Stachu dostal prezent troszke z poslizgiem.
No a wczoraj bylo malowanie na kartce. Wszyscy bylismy kocmoluszkami, ale zabawa przednia. Amelka jeszcze troszke za mala na malowanie, ale bawila sie babrajac sie w farbie. Po skonczonym malowaniu, Stachu napuscil wode do wanny , a ja najpierw chcialam wrzucic rzeczy do pralki. Stachu zdjal spodnie i powiedzial czekaj drobne wyjme z kieszeni. Wyjal a ja wrzucilam. Okazalo sie, ze wypralam paczke papierosow. Bo wyjal tylko drobne, a myslal, ze fajki ja wyjme. Matko ja nigdy nie zrozumie meskiego toku myslenia. W kazdym razie wyrzucilam juz koszulke moja bo jest taka czyms obleziona, ale drobiazg, bo reszte rzeczy udalo sie jakos uratowac.


Na koniec Amelka nauczyla sie skakac. Jak ktos tylko sie polozy na podlodze, to skacze po brzuchu. Ostatnio zostawilam ja z Wojtkiem to zaczela mu skakac po twarzy. Skacze tzn, siada i zaczyna sie nogami wybijac i z powrotem pupa z impetem. Zabawa sredniej klasy dla nas, ale dla niej pierwsza klasa. Koncze, bo juz kasza pewnie wystygla i zaraz mam wizyte u lekarza. Musze cos zrobic z tymi migrenami i cos mi sie dzieje ze skora na gowie. Niech sprawdzi co. Buziaczki
2008-07-01
    Amelka spi sobie slodko, wiec mam troszke wolnego czasu. Wstala dzis wczesnie rano kolo 6 i dlatego przed 10 juz padla. Obie mamy jakies zapalenie gardla czy jakies inne licho. Objawia sie to tym, ze za azdym razem jak Amelka sie budzi to kaszle takim suchym kaszlem, a mnie gardlo boli  i chrypie. Daje jej Stodal i wapno. Dzisiaj ma szczepienie. Nie wiem chyba ja zaszczepie, bo poza tymi kaszlami po pobudce  kompletnie nic jej nie jest. Ja za to wczoraj pialam jak kogut, bo mnie jakas chrypa dopadla. Sline ledwo przelykam, a najlepsze, bo w niedziele pojechalam do pracy z temperatura, myslalam, ze jakos dam rade, ale niestety czulam sie strasznie. Moja koordynatorka zmierzyla mi goraczke i stwierdzila ze 38,3 to nie temperatura i o co mi chodzi. Fakt moze to nie jest strasznie wysoko, ale ja wszystko moge zniesc, ale jak mam tylko powyzej 37,5 to mnie rozklada na lopatki. Jestem okropnie nieodporna na goraczke. No wiec pojechalam do domu, ale zaplaca mi tylko za pol nocki. W dupie, zdrowie wazniejsze.
Amelka robi duuuuuze postepy. Probuje powtarzac slowa, ktore my mowimy. Jak sie powie do niej czesc to odpowie esc albo cze, jakos nie moze zlozyc tego slowa. Ale jak mala malpka powtarza wszystko no i oczywiscie w jej wlasnym jezyku buzia jej sie nie zamyka. Zaczelas tez ukladac kubki, wiecie te co sie jeden w drugi wklada. Wielkie osiagniecie, bo jak na razie to tylko wszedzie nimi rzucala. Menu rozszerzylo sie o nowe rzeczy. Teraz w modzie sa parowki. Potrafi nawet ze dwie zjesc. Do tego juz z kotlecikami probuje sie rozprawiac. Jestem zszokowana, bo ona ciagle ma tylko trzy zeby na gorze i dwa na dole. Dzielna Amelinka.
Odkad tesciowie sie wyprowadzili to mniej tez marudzi i latwiej ja jakkolwiek zdyscyplinowac. Moj tata raczej stara sie jej nie rozpieczszac, wiec powoli powoli zaczyna sie sluchac. W piatek mamy wizyte w tym zlobku, ale jak za trzy tygodnie jedziemy do Polski to wydaje mi sie, ze dam ja dopiero od wrzesnia.
    Dzisiaj jade do Bournemouth na lotnisko Ruda, Sylwka i ich Gabisie na lotnisko odwiezc, bo jada na trzy tygodnie do Polski.Zazdroszcze im jak nie wiem co, ale nasze trzy tygodnie tez pewnie szybko mina i zanim sie obejrzymy bedziemy w domu. Koncze i pozdrawiam wszystkich. Buziaczek
2008-06-27 blaz
    Tesciowie wprowadzili sie w poniedzialek wieczorem, a scisle mowiac ja ich wyproadzilam, bo musialam im wszystko wozic. Wojtek strasznie nieszczesliwy z tego powodu jest i duzo czasu spedza u nas. Nawet pierwszej nocy tu spal. Bo uspilismy Amelke i popilismy sobie troszeczke. My z radosci a on z zalu. No ale przyzwyczai sie chlopak, nie ma wyjscia.
    W niedziele wzielismy tate i pojechalismy do pobliskich ogrodow. Amelka byla wniebowzieta. Szalala po trawie jak dzika.
    We wtorek Amelka miala miec szczepienie, ale niestety pomylili date, na liscie ktory do mnie wyslali i dopiero w przyszly poniedzialek. Druga dawka meningokokow. Zwazylam ja przynajmniej. Idealnie po 75 centylu. Zaczela ostatnio ladniej jesc. No i po mimo tego, ze ma tylko te nieszczesne 5 zebow zaczyna sobie radzic ze stalymi pokarmami. Juz rybke ladnie zje, a ostatnio jak zamowilismy chinszczyzne to od skalopkow i innego zarcia to sie ja oderwac nie dalo.
    Moj samochod wymaga reanimacji. Wyskakuje drugi bieg. Stasiu posprawdzal wszystko i niestety trzeba skrzynie biegow wymienic. Latwiej by bylo, sprzedac i kupic inny, ale ja jestem bardzo emocjonalna, jezeli chodzi o samochody. Nie potrafie jakos tak, zreszta ztuningowalam go juz troszeczke i nie chce go sprzedawac.  Stasiu jest nad wyraz wyrozumialy i wczoraj przez moje widzimisie jechalismy ponad 200km (w obie strony) po skrzynie biegow. Udalo nam sie w miare tanio kupic jak na ten element i w sobote Stasiu bedzie wymienial. Zawsze mozna bez tej dwojki jezdzic albo ja przytrzymywac, ale niewygodne to jest.
    Amelka idzie do zlobka!!!!!!! Chce ja wyslac najszybciej jak sie da. Chociaz wizyte w tym zlobku do ktorego chce ja wyslac mam dopiero za tydzien w piatek. Potem tydzien zeby sie przyzwyczaila. Bedzie chodzila raz w tygodniu w poniedzialki na pare godzin. Powdow dla ktorych to robie jest kilka. Po pierwsze wracam w poniedzialek z nocki i chcialabym sie chociaz troszke wyspac. Po drugie Amelka bardzo lubi dzieci i ja ciagnie do nich. Chce zeby miala jakis kontakt. A po trzecie przyda jej sie troszke dyscypliny i jakiejs takiej grupowej rutyny. JAk oczywiscie zle jej bedzie i bedzie nieszczesliwa to jej nie bede zmuszac,  ale chcialabym sprobowac.
    Ide ja przebrac, bo mamy nr 2 w pieluszce i pozniej jeszcze pare zdjec wkleje.
    A no i za 4 tygodnie jedziemy na wakacje do Polski yupppiiiiiiii. Dziekujemy wszystkim za odwiedzinki i pozdrawiamy


Pyszny klocek mniam mniam

Amelka z dziadkiem Rysiem (moim tata)

Zalotnie do aparatu
   


Kroczki Amelki 01.06.08

6 lot Amelki. 24 maja 2008

tak Cie bardzo kocham tatusiu

Pierwsza zabawa Amelki w piasku


Buziaczki od tatusia dla polrocznej damy


U a co tam macie, juz jestem duza-dajcie :)))


Wiecej zdjec mi rob mamo


Sama wybiore sobie prezent




Amelik nasza gwiazdeczka 5miesiecy i 16dni

Amelka ma tu 13 dni w dniu jej chrztu











Amelik z tatusiem


A tutaj z mamusia


oddajac sie ulubionej czynnosci, wpychania sobie wszystkiego do buzi



z nowych zdjec Amelka ze zmarznieta buzka na spacerku


tak mi fajnie u tatusia


lubie ssac jabluszko


Amelka z mamusia w zminy dzien


spie sobie u tatusia na raczkach


w krzeselku na razie ledwo ja widac hihi
















Zobacz serwisy INTERIA.PL